Zwalczać coś to znaczy to coś podtrzymywać
Wpisy
Resztki Prosiaczka skwierczą na majówkowym grillu.
Miś o bardzo małym rozumku trafił do ula i prędko nie wyjdzie.
Kłapouchowi w żłoby dano i co on teraz zrobi? Biedaczek.
Sowa założyła pion śledczy. Lustruje krewnych i znajomych Królika.
Po Króliku zostało wspomnienie niezłego pasztetu.
Tygryska obdarli ze skóry łowcy. Będzie ozdobą salonu.
Kangurzycę zamknęli w rezerwacie. Wyszła za mąż z rozpaczy.
Maleństwo sprzedaje ubezpieczenia NWW i OC. Na śmieciówce.
Krzysia znaleziono martwego w hotelowym pokoju. Przedawkował.
Stumilowy las wycięto. Zbudowano autostradę, osiedle i centrum handlowe.
Eeechhh. A mogło być tak pięknie...
Teologika jest dziedziną teologii i zajmuje się ustalaniem, co jest a co nie jest prawdą teologiczną. Nie należy mylić teologiki z logiką formalną. Są to zupełnie odrębne dziedziny nauki. Podstawowym pojęciem teologiki jest pojęcie "prawdy teologicznej".
1.) Prawdą teologiczną jest każda wypowiedź, do której można podać jej zaprzeczenie.
2.) Wartość logiczna prawdy teologicznej jest to średnia arytmetyczna wartości logicznych danej wypowiedzi i jej zaprzeczenia.
2.1) Jeżeli danej wypowiedzi przypisana zostanie wartość logiczna 1 (jeden), a zaprzeczeniu tej wypowiedzi wartość 0 (zero), to wartość logiczna prawdy teologicznej będzie wynosić pół, czyli innymi słowy jedna druga, albo pięć dziesiątych.
Można to zapisać równaniem:
( 1 + 0 )
----------- = 0,5
2
Na podstawie twierdzenia (2) można podać następujący wniosek:
2.2) Prawda teologiczna znajduje się zawsze pośrodku, pomiędzy prawdą i nieprawdą formalną.
Przy czym nie jest ważne, która z wypowiedzi jest prawdą. Wartość logiczną można przypisać wedle uznania. Istotne jest aby wypowiedź miała przeczenie.
Przykład:
Zdanie: "Człowiek pochodzi od małpy" jest prawdą teologiczną ponieważ można utworzyć zaprzeczenie : " Nieprawda, że człowiek pochodzi od małpy"
Widać w tym przykładzie, że warunkiem koniecznym do uznania wypowiedzi za prawdę teologiczną jest istnienie zaprzeczenia tej wypowiedzi. Jest to zarazem warunek wystarczający.
Dzięki temu rachunek zdań teologicznych jest bardzo prosty. Nie zajmuje się bowiem orzekaniem i udowadnianiem, co jest prawdą formalną, gdyż prawda teologiczna znajdzie się zawsze pomiędzy prawdą i nieprawdą, o ile taka prawda i jej przeczenie istnieje.
Przykład: "Ten wpis w całości jest prawdą teologiczną."
Ponieważ można znaleźć stwierdzenie przeciwne, więc stwierdzenie jest zgodna z definicją (1) i wnioskiem (2.2) czyli jest prawdą teologiczną. Oczywiście można próbować sprawdzenia, czy to przykładowe zdanie jest prawdziwe pod względem formalnym, ale nie jest to już zadaniem teologiki.
Brzask.
Trzask.
Blask.
Wrzask.
Prask.
W kask.
Plask.
Na płask.
W wyrazie słowa jest zbyt mało,
W wielkości liter i ich kształcie
Brak jest odcieni znaczeń czcionki
I nie ukaże swej potęgi,
Nad wyraz przedstawiona jasno,
Myśl całkiem prosta bez ozdoby,
Co w swym kontekście nieulotnym
Odda sens cały prawdziwości.
Histeria związana z ACTA osiągnęła rozmiary tak groteskowe, że nie oprę się pokusie wtrącenia swojego grosika. To co się dzieje przypomina bardzo słynną "awanturę o krzyż". Nikt nie wie za bardzo o co chodzi, ale perspektywa szarpaniny w ważnej sprawie społecznej jest niezmiernie pociągająca, zwłaszcza w kontekście zostania bohaterem narodowym, internetowej ojczyzny, żywionej i bronionej przez pospolite ruszenie. Jakie to romantycznie polskie. Klawiatury na sztorc i do boju.
Mnóstwo mądrych ludzi dyskutuje po obu stronach, każdy przekonany o swojej racji, przy okazji nikt nie zwraca uwagi na naprawdę istotne szczegóły, w których wcale nie chodzi o udowodnienie kto ma rację, albo w którym miejscu ta racja się znajduje.
Przede wszystkim istnieje poważna różnica pomiędzy protestami w podobnej, lecz nie takiej samej, sprawie w Ameryce, a protestami w Polsce. W USA protestowano przeciwko projektom ustaw prawa wewnętrznego. Tamte protesty były całkiem słuszne ponieważ proponowane ustawy zawierały całkiem precyzyjne mechanizmy wprowadzania cenzury, pod szczytnym hasłem walki z piractwem. Filozofia tych przepisów byłaby taka, że jeśli na 100 tysięcy użytkowników sieci, stu okazałoby się piratami to organy ścigania nie zawracały by sobie głowy wyłapaniem tej łamiącej prawo setki, tylko ukarano by wszystkich niezależnie od ich winy czy niewinności. Taka filozofia stanowienia i egzekwowania prawa jest oczywiście zła. I przeciwko temu protestowano - przeciwko wprowadzeniu internetowego Guantanamo.
Tymczasem to przeciwko czemu protestują obrońcy wolności internetowej w pięknym kraju nad Wisłą, jest zaledwie porozumieniem międzynarodowym. Nie ma w tej umowie żadnych szczegółowych wytycznych, bo nie może ich być z tej prostej przyczyny, że jest to tylko zbiór wskazówek, jak państwa podpisujące tę umowę mają stanowić prawo, aby efektywnie zwalczać to, czego zwalczanie jest podstawową ideą tej umowy, czyli obrót nielegalnymi towarami wszelkiego typu. Ten brak konkretów stał się zarzewiem konfliktu. To jest pewien paradoks. Podejrzenie o ukryte nieczyste intencje tej umowy za to, że jest niekonkretna, chociaż właśnie ta umowa żeby działać musi być niekonkretna, ponieważ w każdym kraju jest inny system prawny. Zadaniem tej umowy jest ustalenie jak zmienić prawo w poszczególnych krajach aby wszędzie tak samo były ścigane podróbki.
Umowy międzynarodowe są na trzecim miejscu jeśli chodzi o ważność ich stosowania, kolejność ta jest zapisana w konstytucji polskiej i właśnie konstytucja w Polsce jest najważniejszym prawem. Zagrożenie kogokolwiek ze strony ACTA jest iluzoryczne, nie jest natomiast iluzoryczne wprowadzenie poprawek do odpowiednich ustaw prawa polskiego. Wszyscy wiemy jak kompetentni są nasi posłowie i jak doskonałe ustawy potrafią napisać. Jeśli polscy posłowie zaczną w sposób dla siebie właściwy wdrażać zapisy z ACTA, mamy pełne prawo jako społeczeństwo bać się tego. Być może niewinne zmiany w ustawie o prawach autorskich w efekcie doprowadzą w Polsce do ocenzurowania internetu. Były zresztą już podejmowane takie próby, do tej pory raczej nie udane, ale za którymś razem może się udać. Wtedy rzeczywiście będzie powód do protestów. W takim hipotetycznym przypadku sytuacja stanie się dokładnie taka sama jak w Ameryce. Na razie nie jest i dlatego temat ACTA można sobie bimbać. Chociaż należy zachować czujność - poseł śpi, a kiedy poseł śpi lobbyści harcują.
Motto:
„Zrozumieć na jakie pytania nie ma odpowiedzi, i nie odpowiadać na nie – oto umiejętność najpotrzebniejsza w czasach napięć i ciemności”
Wszechświat jako całość składa się z rzeczy dostrzegalnych i niewidocznych. Mają one najprzeróżniejszą postać i wieloraki charakter. Człowiek stara się zrozumieć otoczenie, w którym się znajduje, i które dostrzega, a także dotrzeć do tego, co pozostaje poza zasięgiem jego postrzegania. Aby posegregować swoją wiedzę tworzy pojęcia, którymi opisuje wszystko w systematyczny sposób.
Wyobraźmy sobie wszechświat jako pewien abstrakcyjny zbiór. Element należący do tego zbioru nazwijmy zjawiskiem. Taka definicja jest bardzo ogólna, dzięki czemu uwzględnia wszystkie elementy. W ten sposób powstanie wszechświat, który będzie zbiorem zjawisk. W każdym zbiorze możemy wydzielić podzbiory, zawierające tylko elementy, określone bardziej szczegółowymi kryteriami i warunkami.
Dla przykładu przyjmijmy, że zjawisko jest zjawiskiem poznawalnym, wtedy gdy można je zbadać za pomocą ludzkich zmysłów i rozumu. Zjawisko nie spełniające tego warunku, będzie zjawiskiem niepoznawalnym. Możemy również podzielić zjawiska na istniejące i nieistniejące. Zjawisko istniejące będzie to takie, którego istnienie można udowodnić metodami formalno-naukowymi. Rzecz jasna, przy tak dobranych definicjach, zbiory zjawisk poznawalnych i istniejących nie będą zawierać dokładnie tych samych elementów.
Przejdźmy teraz do pytania tytułowego.
Bóg jest precyzyjnie zdefiniowanym zjawiskiem w teologii. Nie jest dostępny ludzkim zmysłom, ale można go badać rozumem. Taka definicja powoduje, iż Bóg nie spełnia warunku poznawalności przedstawionego wcześniej. Jest zatem zjawiskiem niepoznawalnym. Czy jest zjawiskiem istniejącym? Teologia nie jest nauką formalną. Przedmiotem jej badan jest wiara. Wiara jest odwrotnością wiedzy. Przy pomocy teologii można udowodnić istnienie Boga, jednak nie spełnia to warunku przedstawionego powyżej. Zatem Bóg należy do zbioru zjawisk nieistniejących.
Niewątpliwie jest to kwestia czysto umowna, zależna od przyjętych warunków i definicji. Jeżeli jednak uznamy, że Bóg jest zjawiskiem niepoznawalnym i nieistniejącym, będzie to miało rzeczywiste konsekwencje dla nas. Na tej podstawie dochodzi się też do dość paradoksalnego wniosku: skoro Bóg jest niepoznawalny to nie można udowodnić jego nieistnienia lub istnienia. Dlatego też wszelkie próby przeprowadzania jakichkolwiek dowodów w tej sprawie są działaniami jałowymi i prowadzącymi donikąd.
Jeżeli jednak ktoś chce być w zgodzie z naukami ścisłymi, a przy tym nie potrafi właściwie funkcjonować bez Boga, może powołać nowe wyznanie wiary: „matematyka jest jedynym prawdziwym Bogiem, a Euklides jej prorokiem”.
Oczywiście wiara ta w żaden sposób nie gwarantuje istnienia matematyce, ale z pewnością realizuje ludzką potrzebę duchowości.
zanim przyjdzie na świat jako zbawiciel.
Jeśli członkowie jakiejś grupy religijnej mówią ci, że kochają ludzkość, nie wierz im, w sytuacji konfliktowej postąpią zgodnie z imperatywem krwi i ziemi.
Jeśli ci mówią, że działają dla dobra społecznego, nie wierz im, w rzeczywistości dbają o swój własny interes i o interes swoich bliskich.
Jeśli ci mówią, że w imię wyższych wartości należy gwałcić naturę ludzką, bądź przezorny i zachowaj maksymalną ostrożność.
Wiedza i cywilizacja zmieniają warunki ludzkiego życia, ale nie zmieniają biologicznych reguł ludzkiego zachowania.
Co to jest?
W dzisiejszych czasach obserwujemy postępujący zanik bezinteresowności. Altruizm jest zawodem nieopłacalnym i nie warto kształcić się w tym kierunku, chyba że ktoś zamierza zrobić karierę jako papież albo inny święty. Zresztą kogo w epoce kryzysu ekonomicznego stać na zaciąganie kredytów zaufania? Są jednak ludzie zapóźnieni, którzy nie dostosowują się do szybko zmieniających się globalnych trendów i światowych mód.
Pewna osiemdziesięciolatka wracała dziarsko z miasta obładowana zakupami. Podszedł do niej pewien młodzieniec i zaoferował pomoc w zatarganiu tobołów do domu. Staruszka zgodziła się. Gdy później rozpakowywała sprawunki zauważyła pewien niepokojący szczegół – brakowało portmonetki. Wezwane służby bezpieczeństwa zareagowały odpowiednio i schwytały niedoszłego dobroczyńcę, odzyskując nadpłacone odsetki długu wdzięczności.
Bardzo łatwo zabrać dziecku cukierka. Jednak czy warto dla króciutkiej chwili hedonistycznej rozkoszy ryzykować próchnicą zębów moralności?
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |
